Mam nadzieję że Melissa Bonny jest już w Polsce na tyle znaną artystką, że nie muszę przybliżać jakoś mocniej jej sylwetki. Ale jeśli jeszcze ktoś nie kojarzy Melissy, to już mówię. Melissa Bonny to na co dzień wokalistka Szwajcarskiej formacji A.D. INFINITUM. Piosenkarka udziela się także w innych projektach, jak chociażby THE DARK SIDE OF THE MOON.
W ubiegłym roku zaczęła nagle wypuszczać solowe nagrania, i jak widać były to zapowiedzi jej debiutanckiego solowego albumu „Cherry Red Apocalypse”.
Na płycie znajdziemy 13 utworów. I jeśli ktoś szukałby podobnych rytmów jakie artystka śpiewa ze swoją macierzystą grupą, to może się trochę zdziwić.
Mamy tutaj nagrania trochę w lżejszej formie niż Melissa śpiewa w zespole, ale dla fanów gitarowych mocniejszych brzmień też coś tutaj jest.
Ogólnie jest to album bardzo dobry. Jak na debiut, to nawet bardzo dobry. Ale tak tak, no wiem, Melissa nowicjuszką nie jest.
Ja płytą jestem zachwycony, w zasadzie nie znajduję tutaj słabych punktów. Tym albumem wokalistka jeszcze bardziej ugruntuje swoją pozycję na Europejskiej scenie muzycznej.
Kto jeszcze nie słuchał lub nie słyszał o tej Pani to polecam nadrobić zaległości.
Teraz muszę wybrać kilka nagrań, żeby je polecić i to będzie ciężki wybór, bo w zasadzie to mógłbym wymienić je wszystkie. Ale postaram się coś wybrać. Zapraszam poniżej.
Mocno polecam:
I’m a Monster
Snake Bite
Devil On My Tongue
Higs and Lows
I Don’t Like You
Mama, Let Me Go
Snow On Mars
